Już jakiś czas temu kupiłam oksydę na zimno, ale po przeczytaniu kilku wątków na forum wizaż bałam się jej użyć. Dziewczyny pisały, że mają po kilka par kolczyków zupełnie czarnych i nie wiedzą co z nimi zrobić dalej. Raz kozie śmierć
. Efekt zaskakująco dobry jak na pierwszy raz. Do zrobienia tego wisiorka użyłam kryształu górskiego, kulek ametystu i srebrnego drutu próby 999. Cały czas pracuję nad doskonaleniem wire wrapping. Słyszałam, że wrappy są bardzo modne. Wisiorek zawiesiłam na srebrnym łańcuszku rollo, który również oksydowałam. Hmmm…


Wisiorek zrobiłam ze sztucznych perełek i pięknie oszlifowanego dużego kryształu dymnego. Całość oprawiona w srebro. Misternie splatałam i skręcałam druciki techniką wire wrapping dobre pięć godzin. Efekt chyba zadowalający. Wisiorek zawiesiłam na srebrnym łańcuszku. Wiadomo, do zdjęć się można przyczepić, ale już niedługo – lampy i namiot w drodze
…powolutku powstaje sklep z moją biżuterią. Jest już layout, sama pozowałam z naszyjnikiem i kolczykami – magia photoshopa
. Wszystkim zajął się Grzesiek mój konkubin (jak o sobie mówi). Co do tekstów…Grzesiek dręczył mnie od tygodnia żebym je zrobiła. Jak widać jestem w tym beznadziejna. Świetna jest za to moja przyjaciółka ze szkolnych lat – Jola Pokrywka. Poprosiłam ładnie, nie odmówiła. I oto powstaje sklep z biżuterią dla miłośników poezji. Niewiarygodne co można napisać o zwykłym bursztynie, agacie czy obsydianie, o ametyście nie wspomnę nawet. Zresztą sami przeczytacie. Kamień z serca. Nie, żebym się leniła, wole po prostu robić coś innego – biżuterię. I choć dzisiaj pomysłu nie miałam na nowe prace, to jakoś wyszły mi dwa całkiem niezłe wisiorki i para kolczyków. Kolczyki z agatów trawionych techniką herringbone wave. Wisiorek z agatem mszystym starannie oplecionym srebrnym drutem.

W opisie bloga mam tekst zaczerpnięty z książki Kurta Vonneguta “Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater czyli Perły przed wieprze”, a nic jeszcze nie zrobiłam z turkusu. Pomysłodawcą tego wisiorka z turkusów, jest Grze, byłam tylko bezwolnym narzędziem w jego rękach.
. Stał nade mną z batem i straszył, że zamknie mnie w piwnicy jak coś spieprzę.
. Trochę spieprzyłam, jednak mnie nie zamknął, bo nie mamy piwnicy
. Książki Vonneguta kocham jak mało kto, i wiele im zawdzięczam. Jakieś sześć lat temu na czacie Interii zadałam pytanie pewnemu osobnikowi o nicku Kilgore – “Po co człowiek żyje?”. Fałszywy Kilgore nie znał odpowiedzi. A powinien. Prawdziwy Kilgore oczywiście znał odpowiedź na to pytanie i gdyby miał coś do pisania (choćby nadpaloną zapałkę), napisałby ją na ścianie męskiej toalety – “Żeby być oczami, uszami i sumieniem stwórcy wszechświata, ty baranie! “. Warto się czasem pobawić w oczy, uszy i sumienie stwórcy wszechświata.

Od tego pytania zaczął się nasz szczęśliwy związek. Dziękuję Kurt.
Nie tylko ja muszę się jeszcze wiele nauczyć – również Grze, ale w kwestii fotografowania. Wczoraj dowiedział się, że właśnie biżuterię fotografować najtrudniej. Dzisiaj zrobiłam obfity wisior z dużej ilości kulek agatu trawionego i srebrnego drutu próby 999. W rzeczywistości wygląda dużo lepiej niż na zdjęciu, ale do ideału daleko, oj daleko.
