Kolczyki “Chinatown”
Śliczne i bardzo delikatne kolczyki wykonane z opalitu i fasetowanych kropel różowego kryształu górskiego.
Są oczywiście do kupienia pod tym linkiem.
Śliczne i bardzo delikatne kolczyki wykonane z opalitu i fasetowanych kropel różowego kryształu górskiego.
Są oczywiście do kupienia pod tym linkiem.
Do tych kolczyków wykorzystałam koral filipiński oraz dużo srebrnego drutu. “Czapeczki” zrobiłam z drutu o,25 próby 999 szydełkiem, reszta wire wrapping oczywiście. Całość zoksydowałam.
Wisiorek zrobiłam ze sztucznych perełek i pięknie oszlifowanego dużego kryształu dymnego. Całość oprawiona w srebro. Misternie splatałam i skręcałam druciki techniką wire wrapping dobre pięć godzin. Efekt chyba zadowalający. Wisiorek zawiesiłam na srebrnym łańcuszku. Wiadomo, do zdjęć się można przyczepić, ale już niedługo - lampy i namiot w drodze ![]()
W opisie bloga mam tekst zaczerpnięty z książki Kurta Vonneguta “Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater czyli Perły przed wieprze”, a nic jeszcze nie zrobiłam z turkusu. Pomysłodawcą tego wisiorka z turkusów, jest Grze, byłam tylko bezwolnym narzędziem w jego rękach.
. Stał nade mną z batem i straszył, że zamknie mnie w piwnicy jak coś spieprzę. :). Trochę spieprzyłam, jednak mnie nie zamknął, bo nie mamy piwnicy :D. Książki Vonneguta kocham jak mało kto, i wiele im zawdzięczam. Jakieś sześć lat temu na czacie Interii zadałam pytanie pewnemu osobnikowi o nicku Kilgore - “Po co człowiek żyje?”. Fałszywy Kilgore nie znał odpowiedzi. A powinien. Prawdziwy Kilgore oczywiście znał odpowiedź na to pytanie i gdyby miał coś do pisania (choćby nadpaloną zapałkę), napisałby ją na ścianie męskiej toalety - “Żeby być oczami, uszami i sumieniem stwórcy wszechświata, ty baranie! “. Warto się czasem pobawić w oczy, uszy i sumienie stwórcy wszechświata.
Od tego pytania zaczął się nasz szczęśliwy związek. Dziękuję Kurt.
Nie tylko ja muszę się jeszcze wiele nauczyć - również Grze, ale w kwestii fotografowania. Wczoraj dowiedział się, że właśnie biżuterię fotografować najtrudniej. Dzisiaj zrobiłam obfity wisior z dużej ilości kulek agatu trawionego i srebrnego drutu próby 999. W rzeczywistości wygląda dużo lepiej niż na zdjęciu, ale do ideału daleko, oj daleko.
Po serii czarno-białych kompletów Grzesiek uparł się żebym wreszcie zrobiła coś z korali, no i zrobiłam.
Na srebrnym łańcuszku duży nieregularny koral opleciony srebrnym drutem. Kolczyki bardzo delikatne.
Wczorajsza próba zrobienia zdjęć moich najnowszych “produkcji” w sztucznym świetle, na czarnym lnie wyszła fatalnie. Mimo tego, że mamy dość dobry aparat Nikon D40X z różnymi bajerami do robienia zdjęć makro. Boże zlituj się - jak na beznadziejnych amerykańskich stronach o biżuterii.

“Smutek atakuje potem radość bez sensu
Proszę, niech mama się odsunie od kredensu”
- Kazik - L.O.V.E. (Wszystkiego co zrobił Kazik mogę słuchać bez końca)
Z samego rana pobiegłam po fachowy ekspozytor, i ponowiliśmy próbę przy świetle dziennym. Nie wyszło idealnie, ale o niebo lepiej niż wczoraj. Ten wisior i kolczyki zrobiłam z agatów ognistych i srebrnego drutu. Kolczyki zawiesiłam na srebrnych, długich, bardzo efektownych biglach, a wisior na srebrnym łańcuchu. Palce przestały boleć, więc dalej wprawiam się w technice wire wrapping (herringbone). Co o tym myślicie?
Techniki wire wrapping i herringbone są super i bardzo mnie nęcą, ale moje nie wprawione jeszcze palce strasznie bolą. Może dlatego, że nie do końca umiem posługiwać się szczypcami, cóż długa droga przede mną.
Aby dać odpocząć dłoniom zrobiłam serię kompletów biżuterii (naszyjnik i kolczyki) inspirowanych Czarnym Lądem. Księgowa mojego męża była na dwutygodniowym urlopie w Kenii. Safari i w ogóle… ech pomarzyć. Może kiedyś i my pojedziemy…
Tymczasem zrobiłam afrykańskie naszyjniki.
Do ich wykonania wykorzystałam malachit, agat czarny oraz opal zielony i czerwony. Całość oczywiście wykończona srebrem.
Przez jakiś czas nic nie robiłam, ani nie pisałam. Przez prawie tydzień czekałam na zamówiony srebrny drut próby 999, który znalazłam tylko w jednej hurtowni. Jak się już doczekałam na przesyłkę, to musiałam iść do szpitala na operację. Medycyna w dzisiejszych czasach jest na takim poziomie, że po kilku dniach jestem na chodzie. Poza tym, że w szpitalu na Ujastku jest rewelacyjna opieka medyczna, to również super warunki - klimatyzowane 2-osobowe pokoje z łazienką, telewizor… Jak w hotelu, słowo daję. Polecam wszystkim ten szpital.
Dość o chorobach i szpitalach. Wróciłam do żywych i zabrałam sie do roboty, oto efekty. A zapomniałam dodać, że ledwo wyszłam ze szpitala, to po drodze wstąpiłam na giełdę minerałów i biżuterii (nie mogłam sobie odmówić). Kupiłam trochę fajnych kamyków, z których uczyniłam całkiem przyjemne rzeczy. Do wykonania tego kompletu biżuterii (naszyjnik i kolczyki) wykorzystałam hematyt, kostki lawy wulkanicznej i drut srebrny próby 999, całość na lince jubilerskiej. Elementy z drutu zrobiłam dość pracochłonną, ale efektowną techniką wire wrapping - chyba całkiem nieźle jak na pierwszy raz.
Zastanawiam się nad oksydowaniem tych elementów.
Polski Wordpress
Powered by WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał azWeb dla Polski support WordPress