Ten niepowtarzalny naszyjnik zrobiłam z krzemienia pasiastego określanego jako kamień optymizmu oraz srebrnego drutu próby 999. Krzemień pasiasty - polski diament, jest wydobywany tylko u nas w Polsce, a jest bardzo modny i poszukiwany na całym świecie.
Więcej na temat naszyjnika tutaj.
Już jakiś czas temu kupiłam oksydę na zimno, ale po przeczytaniu kilku wątków na forum wizaż bałam się jej użyć. Dziewczyny pisały, że mają po kilka par kolczyków zupełnie czarnych i nie wiedzą co z nimi zrobić dalej. Raz kozie śmierć :). Efekt zaskakująco dobry jak na pierwszy raz. Do zrobienia tego wisiorka użyłam kryształu górskiego, kulek ametystu i srebrnego drutu próby 999. Cały czas pracuję nad doskonaleniem wire wrapping. Słyszałam, że wrappy są bardzo modne. Wisiorek zawiesiłam na srebrnym łańcuszku rollo, który również oksydowałam. Hmmm…


Wisiorek zrobiłam ze sztucznych perełek i pięknie oszlifowanego dużego kryształu dymnego. Całość oprawiona w srebro. Misternie splatałam i skręcałam druciki techniką wire wrapping dobre pięć godzin. Efekt chyba zadowalający. Wisiorek zawiesiłam na srebrnym łańcuszku. Wiadomo, do zdjęć się można przyczepić, ale już niedługo - lampy i namiot w drodze 
W opisie bloga mam tekst zaczerpnięty z książki Kurta Vonneguta “Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater czyli Perły przed wieprze”, a nic jeszcze nie zrobiłam z turkusu. Pomysłodawcą tego wisiorka z turkusów, jest Grze, byłam tylko bezwolnym narzędziem w jego rękach.
. Stał nade mną z batem i straszył, że zamknie mnie w piwnicy jak coś spieprzę. :). Trochę spieprzyłam, jednak mnie nie zamknął, bo nie mamy piwnicy :D. Książki Vonneguta kocham jak mało kto, i wiele im zawdzięczam. Jakieś sześć lat temu na czacie Interii zadałam pytanie pewnemu osobnikowi o nicku Kilgore - “Po co człowiek żyje?”. Fałszywy Kilgore nie znał odpowiedzi. A powinien. Prawdziwy Kilgore oczywiście znał odpowiedź na to pytanie i gdyby miał coś do pisania (choćby nadpaloną zapałkę), napisałby ją na ścianie męskiej toalety - “Żeby być oczami, uszami i sumieniem stwórcy wszechświata, ty baranie! “. Warto się czasem pobawić w oczy, uszy i sumienie stwórcy wszechświata.

Od tego pytania zaczął się nasz szczęśliwy związek. Dziękuję Kurt.
Nie tylko ja muszę się jeszcze wiele nauczyć - również Grze, ale w kwestii fotografowania. Wczoraj dowiedział się, że właśnie biżuterię fotografować najtrudniej. Dzisiaj zrobiłam obfity wisior z dużej ilości kulek agatu trawionego i srebrnego drutu próby 999. W rzeczywistości wygląda dużo lepiej niż na zdjęciu, ale do ideału daleko, oj daleko.

Po serii czarno-białych kompletów Grzesiek uparł się żebym wreszcie zrobiła coś z korali, no i zrobiłam.

Na srebrnym łańcuszku duży nieregularny koral opleciony srebrnym drutem. Kolczyki bardzo delikatne.

Kolejne podejście do tej techniki. Lodowy kryształ górski, hematyt i srebrny drut. Do zrobienia elementów tego kompletu użyłam srebrnego drutu próby 999. Nie będzie tani

…i już niczego sie nie bałam, bo przecież umarłam. Niestety w tym czasie zmarło dużo ludzi i nie było wolnych terminów pogrzebów. Najbliższy wolny był w poniedziałek o 18-tej, dlatego musiałam jeszcze żyć w swoim martwym ciele, nie jeść, nie spać, nie śmiać się… żyć w martwym ciele. Martwiłam się, że do poniedziałku moje ciało rozłoży się, wąchałam swoje dłonie czy jeszcze nie śmierdzą:D. Dziwny sen.

Ciekawe, czy są jakieś kamienie, które chronią przed takimi snami. Poszukam w necie. Tymczasem przeczytałam, że agaty to kamienie miłości i powinny nosić ludzie ciepli, mili i życzliwi, ponieważ kamień ten wzmacnia te cechy. Broń Boże nie obdarowujmy agatami osób złośliwych i wrednych, bo te cechy też wzmacnia :D. Agat daje natchnienie i pobudza kreatywność, chroni zdrowie i życie. Właśnie dla ciepłej a zarazem kreatywnej osoby zrobiłam ten naszyjnik z agatów ognistych i bursztynów. Bursztyn dodaje charakteru. Agaty oplotłam delikatnym srebrnym drutem. Już znalazłam! To właśnie agat położony pod łóżkiem daje spokojny sen. No, proszę. Czy jest ktoś, kto jest zadowolony ze swoich cech charakteru, żeby wzmocnić je tym naszyjnikiem?
…bo za minutkę zamykam budkę…:D
Wczorajsza próba zrobienia zdjęć moich najnowszych “produkcji” w sztucznym świetle, na czarnym lnie wyszła fatalnie. Mimo tego, że mamy dość dobry aparat Nikon D40X z różnymi bajerami do robienia zdjęć makro. Boże zlituj się - jak na beznadziejnych amerykańskich stronach o biżuterii.

“Smutek atakuje potem radość bez sensu
Proszę, niech mama się odsunie od kredensu”
- Kazik - L.O.V.E. (Wszystkiego co zrobił Kazik mogę słuchać bez końca)
Z samego rana pobiegłam po fachowy ekspozytor, i ponowiliśmy próbę przy świetle dziennym. Nie wyszło idealnie, ale o niebo lepiej niż wczoraj. Ten wisior i kolczyki zrobiłam z agatów ognistych i srebrnego drutu. Kolczyki zawiesiłam na srebrnych, długich, bardzo efektownych biglach, a wisior na srebrnym łańcuchu. Palce przestały boleć, więc dalej wprawiam się w technice wire wrapping (herringbone). Co o tym myślicie?
Techniki wire wrapping i herringbone są super i bardzo mnie nęcą, ale moje nie wprawione jeszcze palce strasznie bolą. Może dlatego, że nie do końca umiem posługiwać się szczypcami, cóż długa droga przede mną.
Aby dać odpocząć dłoniom zrobiłam serię kompletów biżuterii (naszyjnik i kolczyki) inspirowanych Czarnym Lądem. Księgowa mojego męża była na dwutygodniowym urlopie w Kenii. Safari i w ogóle… ech pomarzyć. Może kiedyś i my pojedziemy…
Tymczasem zrobiłam afrykańskie naszyjniki.
Do ich wykonania wykorzystałam malachit, agat czarny oraz opal zielony i czerwony. Całość oczywiście wykończona srebrem.
