Śliczne i bardzo delikatne kolczyki wykonane z opalitu i fasetowanych kropel różowego kryształu górskiego.
Są oczywiście do kupienia pod tym linkiem.

Wczorajsza próba zrobienia zdjęć moich najnowszych “produkcji” w sztucznym świetle, na czarnym lnie wyszła fatalnie. Mimo tego, że mamy dość dobry aparat Nikon D40X z różnymi bajerami do robienia zdjęć makro. Boże zlituj się - jak na beznadziejnych amerykańskich stronach o biżuterii.

“Smutek atakuje potem radość bez sensu
Proszę, niech mama się odsunie od kredensu”
- Kazik - L.O.V.E. (Wszystkiego co zrobił Kazik mogę słuchać bez końca)
Z samego rana pobiegłam po fachowy ekspozytor, i ponowiliśmy próbę przy świetle dziennym. Nie wyszło idealnie, ale o niebo lepiej niż wczoraj. Ten wisior i kolczyki zrobiłam z agatów ognistych i srebrnego drutu. Kolczyki zawiesiłam na srebrnych, długich, bardzo efektownych biglach, a wisior na srebrnym łańcuchu. Palce przestały boleć, więc dalej wprawiam się w technice wire wrapping (herringbone). Co o tym myślicie?
Techniki wire wrapping i herringbone są super i bardzo mnie nęcą, ale moje nie wprawione jeszcze palce strasznie bolą. Może dlatego, że nie do końca umiem posługiwać się szczypcami, cóż długa droga przede mną.
Aby dać odpocząć dłoniom zrobiłam serię kompletów biżuterii (naszyjnik i kolczyki) inspirowanych Czarnym Lądem. Księgowa mojego męża była na dwutygodniowym urlopie w Kenii. Safari i w ogóle… ech pomarzyć. Może kiedyś i my pojedziemy…
Tymczasem zrobiłam afrykańskie naszyjniki.
Do ich wykonania wykorzystałam malachit, agat czarny oraz opal zielony i czerwony. Całość oczywiście wykończona srebrem.

Niedawno kupiłam sobie puder sypki Inglot. Jest rewelacyjny, przypadł również do gustu dziewczynie mojego syna - Gosi. W pierwszej chwili chciałam jej go dać, ale żal mi się zrobiło. (Skąpa teściowa - pewnie pomyślała Gosia). Igor jęczał, ale mamo, obiecałem, że dam coś Gosi. A że biżuteria ostatnio jest moją pasją, postanowiłam zadośćuczynić jej swoje skąpstwo i zrobić dla niej kolczyki. Nie jestem biegła jeszcze biegła w technice herringbone, ale chyba jej się podobają. Tak powstały “kolczyki Gosi” z opalami. Wilk syty i owca cała.