Ten niepowtarzalny naszyjnik zrobiłam z krzemienia pasiastego określanego jako kamień optymizmu oraz srebrnego drutu próby 999. Krzemień pasiasty - polski diament, jest wydobywany tylko u nas w Polsce, a jest bardzo modny i poszukiwany na całym świecie.
Więcej na temat naszyjnika tutaj.
Po serii czarno-białych kompletów Grzesiek uparł się żebym wreszcie zrobiła coś z korali, no i zrobiłam.

Na srebrnym łańcuszku duży nieregularny koral opleciony srebrnym drutem. Kolczyki bardzo delikatne.

Kolejne podejście do tej techniki. Lodowy kryształ górski, hematyt i srebrny drut. Do zrobienia elementów tego kompletu użyłam srebrnego drutu próby 999. Nie będzie tani

…i już niczego sie nie bałam, bo przecież umarłam. Niestety w tym czasie zmarło dużo ludzi i nie było wolnych terminów pogrzebów. Najbliższy wolny był w poniedziałek o 18-tej, dlatego musiałam jeszcze żyć w swoim martwym ciele, nie jeść, nie spać, nie śmiać się… żyć w martwym ciele. Martwiłam się, że do poniedziałku moje ciało rozłoży się, wąchałam swoje dłonie czy jeszcze nie śmierdzą:D. Dziwny sen.

Ciekawe, czy są jakieś kamienie, które chronią przed takimi snami. Poszukam w necie. Tymczasem przeczytałam, że agaty to kamienie miłości i powinny nosić ludzie ciepli, mili i życzliwi, ponieważ kamień ten wzmacnia te cechy. Broń Boże nie obdarowujmy agatami osób złośliwych i wrednych, bo te cechy też wzmacnia :D. Agat daje natchnienie i pobudza kreatywność, chroni zdrowie i życie. Właśnie dla ciepłej a zarazem kreatywnej osoby zrobiłam ten naszyjnik z agatów ognistych i bursztynów. Bursztyn dodaje charakteru. Agaty oplotłam delikatnym srebrnym drutem. Już znalazłam! To właśnie agat położony pod łóżkiem daje spokojny sen. No, proszę. Czy jest ktoś, kto jest zadowolony ze swoich cech charakteru, żeby wzmocnić je tym naszyjnikiem?
…bo za minutkę zamykam budkę…:D
Wczorajsza próba zrobienia zdjęć moich najnowszych “produkcji” w sztucznym świetle, na czarnym lnie wyszła fatalnie. Mimo tego, że mamy dość dobry aparat Nikon D40X z różnymi bajerami do robienia zdjęć makro. Boże zlituj się - jak na beznadziejnych amerykańskich stronach o biżuterii.

“Smutek atakuje potem radość bez sensu
Proszę, niech mama się odsunie od kredensu”
- Kazik - L.O.V.E. (Wszystkiego co zrobił Kazik mogę słuchać bez końca)
Z samego rana pobiegłam po fachowy ekspozytor, i ponowiliśmy próbę przy świetle dziennym. Nie wyszło idealnie, ale o niebo lepiej niż wczoraj. Ten wisior i kolczyki zrobiłam z agatów ognistych i srebrnego drutu. Kolczyki zawiesiłam na srebrnych, długich, bardzo efektownych biglach, a wisior na srebrnym łańcuchu. Palce przestały boleć, więc dalej wprawiam się w technice wire wrapping (herringbone). Co o tym myślicie?
Techniki wire wrapping i herringbone są super i bardzo mnie nęcą, ale moje nie wprawione jeszcze palce strasznie bolą. Może dlatego, że nie do końca umiem posługiwać się szczypcami, cóż długa droga przede mną.
Aby dać odpocząć dłoniom zrobiłam serię kompletów biżuterii (naszyjnik i kolczyki) inspirowanych Czarnym Lądem. Księgowa mojego męża była na dwutygodniowym urlopie w Kenii. Safari i w ogóle… ech pomarzyć. Może kiedyś i my pojedziemy…
Tymczasem zrobiłam afrykańskie naszyjniki.
Do ich wykonania wykorzystałam malachit, agat czarny oraz opal zielony i czerwony. Całość oczywiście wykończona srebrem.

Przez jakiś czas nic nie robiłam, ani nie pisałam. Przez prawie tydzień czekałam na zamówiony srebrny drut próby 999, który znalazłam tylko w jednej hurtowni. Jak się już doczekałam na przesyłkę, to musiałam iść do szpitala na operację. Medycyna w dzisiejszych czasach jest na takim poziomie, że po kilku dniach jestem na chodzie. Poza tym, że w szpitalu na Ujastku jest rewelacyjna opieka medyczna, to również super warunki - klimatyzowane 2-osobowe pokoje z łazienką, telewizor… Jak w hotelu, słowo daję. Polecam wszystkim ten szpital.
Dość o chorobach i szpitalach. Wróciłam do żywych i zabrałam sie do roboty, oto efekty. A zapomniałam dodać, że ledwo wyszłam ze szpitala, to po drodze wstąpiłam na giełdę minerałów i biżuterii (nie mogłam sobie odmówić). Kupiłam trochę fajnych kamyków, z których uczyniłam całkiem przyjemne rzeczy. Do wykonania tego kompletu biżuterii (naszyjnik i kolczyki) wykorzystałam hematyt, kostki lawy wulkanicznej i drut srebrny próby 999, całość na lince jubilerskiej. Elementy z drutu zrobiłam dość pracochłonną, ale efektowną techniką wire wrapping - chyba całkiem nieźle jak na pierwszy raz.
Zastanawiam się nad oksydowaniem tych elementów.

Alicja nie siedziała na próżno, jak każda prawdziwa kobieta, mając taką możliwość, spełniała swoje marzenia o tworzeniu biżuterii. Zafascynował ją kryształ górski. Wykonała dwa śliczne komplety - naszyjnik i kolczyki. Jeden z lodowego kryształu górskiego i srebrnych sześcianów, a drugi z barwionych sześcianów kryształu górskiego i srebra. Wyszła z tego piękna biżuteria ślubna. Obydwa komplety idealne na ślub. Szkoda, że nie wychodzę za mąż.


Dziś wieczorem zrobiłam swój pierwszy w życiu naszyjnik. Ze srebra i jaspisu picasso. Od tego naszyjnika zaczęła się moja przygoda z biżuterią, nie jest on szczególnie skomplikowany, ale od czegoś trzeba zacząć.

W dodatku nie miałam do swojej pracy dystansu, aż odwiedziła mnie moja koleżanka, (by nie rzec przyjaciółka) która zna się na rzeczy. Powiedziała, że jest piękny, i że idealnie będzie pasował do jej szarego garnituru, dorobiłam do naszyjnika równie proste kolczyki. Widziałam błysk zachwytu w oczach Alicji, dlatego bez chwili zastanowienia sprezentowałam jej moją pierwszą w życiu pracę.

Jestem przekonana, że następnego dnia poparadowała do pracy w swoim ślicznym szarym garniturze przyozdobiona w naszyjnik i kolczyki z jaspisu. Niech jej się dobrze nosi