Śniło mi się, że umarłam w piątek…
…i już niczego sie nie bałam, bo przecież umarłam. Niestety w tym czasie zmarło dużo ludzi i nie było wolnych terminów pogrzebów. Najbliższy wolny był w poniedziałek o 18-tej, dlatego musiałam jeszcze żyć w swoim martwym ciele, nie jeść, nie spać, nie śmiać się… żyć w martwym ciele. Martwiłam się, że do poniedziałku moje ciało rozłoży się, wąchałam swoje dłonie czy jeszcze nie śmierdzą:D. Dziwny sen.
Ciekawe, czy są jakieś kamienie, które chronią przed takimi snami. Poszukam w necie. Tymczasem przeczytałam, że agaty to kamienie miłości i powinny nosić ludzie ciepli, mili i życzliwi, ponieważ kamień ten wzmacnia te cechy. Broń Boże nie obdarowujmy agatami osób złośliwych i wrednych, bo te cechy też wzmacnia :D. Agat daje natchnienie i pobudza kreatywność, chroni zdrowie i życie. Właśnie dla ciepłej a zarazem kreatywnej osoby zrobiłam ten naszyjnik z agatów ognistych i bursztynów. Bursztyn dodaje charakteru. Agaty oplotłam delikatnym srebrnym drutem. Już znalazłam! To właśnie agat położony pod łóżkiem daje spokojny sen. No, proszę. Czy jest ktoś, kto jest zadowolony ze swoich cech charakteru, żeby wzmocnić je tym naszyjnikiem?
…bo za minutkę zamykam budkę…:D
