Mój pierwszy naszyjnik
Dziś wieczorem zrobiłam swój pierwszy w życiu naszyjnik. Ze srebra i jaspisu picasso. Od tego naszyjnika zaczęła się moja przygoda z biżuterią, nie jest on szczególnie skomplikowany, ale od czegoś trzeba zacząć.
W dodatku nie miałam do swojej pracy dystansu, aż odwiedziła mnie moja koleżanka, (by nie rzec przyjaciółka) która zna się na rzeczy. Powiedziała, że jest piękny, i że idealnie będzie pasował do jej szarego garnituru, dorobiłam do naszyjnika równie proste kolczyki. Widziałam błysk zachwytu w oczach Alicji, dlatego bez chwili zastanowienia sprezentowałam jej moją pierwszą w życiu pracę.
Jestem przekonana, że następnego dnia poparadowała do pracy w swoim ślicznym szarym garniturze przyozdobiona w naszyjnik i kolczyki z jaspisu. Niech jej się dobrze nosi



Tutaj konkubin
W takim razie pałeczkę Ci kochanie przekazuję i zajmę się tylko trzaskaniem fot.
trout — 01/03/2008 @ 00:06
Kochanie, nie mówi sie konkubin, tylko konkubent
Choć nie wiem dlaczego.
Vevka — 02/03/2008 @ 16:11
Wszystko to prawda najszczersza
Skąd wiem?…bo to ja jestem tą Alicją rzeczoną.
Naszyjnik, który dostałam przypadł mi bardzo do gustu. Jest po prostu cudny, a do tego idealnie pasuje do mojego garniturku i chyba do mnie samej.
A pozostałe rzeczy…. po prostu cuda, wykonane ludzką ręka.
alicja — 05/03/2008 @ 19:52